Zorza Polarna na Lofotach luty/marzec 2017

Czy ktoś nie marzył by zobaczyć zorze polarną na żywo?  Ja nie jestem wyjątkiem 🙂

Na początek – gdzie jechać by zobaczyć zorzę? Najbardziej popularna miejscówka o jakiej słyszałem to Tromsø w Norwegi. Dojazd nie jest jednak tani – auto z wypożyczalni lub samolot. Po dłuższym resarchu stało się dla mnie jasne, że w obserwowaniu zorzy nie jest dużym problemem miejsce a pogoda.  Jeśli mamy dobre warunki czyli bezchmurne niebo (a jesteśmy dostatecznie daleko na północy) to kilkaset km w jedną lub d druga stronę nie robi różnicy.  Mapka z wskaźnikiem aktywności zorzy pokazuje to bardzo wyraźnie. To zawęziło nieco poszukiwania do Trondheim, gdzie można tanio się dostać z Gdańska.   Dzięki informacji z Free4Flay wiedziałem że kursują stamtąd pociągi Kolei Norweskich  NSB gdzie w taryfie mini prince można tanio dojechać do Bodø, skąd warunki obserwacji zorzy nie powinny różnic   się (przynajmniej teoretycznie ) dużo od Tromsø.  Czyli kolejny etap już ustalony. Po przejrzeniu informacji o Bodø nie trafiłem na informację o dobrym miejscu obserwacji zorzy (a jest !   ok 4 km od dworca NSB) ale trafiłem  na informacje o Lofotach leżących   4h drogi  promem od Bodø. Bilet ok 100zł w jedną stronę ale jesteśmy już na sławnych wyspach !  Kamera on line z Reine jaką zacząłem obserwować Reine skutecznie przekonała mnie że warto tam pojechać. Noclegi oczywiście pod namiotem 🙂

Tyle plan.  W praktyce wyszło i prościej i drożej niż planowałem.  Po pierwsze mój bank zablokował mi kartę przy próbie zakupu biletów na stronie NSB. Oczywiście o tym nie poinformował w żaden sposób co poskutkowało tym że kupując bilet kilka dni później już zapłaciłem dwukrotnie drożej niż było  w pierwotnych  planach.  Finalnie za dwie osoby na trasie Værnes (Trondheim Lufthavn) – Bodø i z powrotem zapłaciliśmy 1496 koron czyli ok 750 zł. Bilet  lotniczy z Gdańska do Trondheim i z powrotem  razem z bagażem rejestrowanym 23 kg to 629 zł  na dwie osoby.  Dojazd do Gdańska i z powrotem to ok 72 zł w obie strony na dwie osoby . Prom to 214 koron w jedną stronę dla jednej osoby.  Podsumowując koszt ok 840 zł/osoba  za same dojazdy.  Z tego można uszczknąć ok 200 zł nie jadąc na Lofoty a polując na zorzę  w Bodø.  Jest także możliwość  nocowania tam w namiocie. Poniżej plan dojściaW praktyce tam też widzieliśmy wspaniałą zorzę zatem jeśli chodzi o jej obserwację dużej różnicy nie będzie ale za to pozbawiamy się przyjemności  odwiedzin jednego z najpopularniejszych/ piękniejszych archipelagu wysp.

Samolot z Gdańska ląduje w Trondheim ok 21:25. Pierwotnie planowaliśmy wyjście z lotniska i nocleg gdzieś niedaleko (stacja NSB jest przy lotnisku – nie trzeba wychodzić na zewnątrz) ale okazało się że dworzec NSB jest otwarty całą noc i jak to zwykle w Norwegi w dość wysokim standardzie.

Kulturalnie przekimaliśmy się na krzesełkach -rano taaaki widok, by po godzinie 8:00 wsiąść do pociągu. Pociąg w standardzie naszego IC z gniazdkami przy fotelach i wagonem barowym w składzie.

Przed nami prawie 10h w pociągu. a za oknem takie widoki:

W Bodø jesteśmy na 19:00  i czas do odpłynięcia promu poświęciliśmy na zwiedzenie miasteczka podczas poszukiwania kartuszy. W Norwegi kartusze z gazem  sprzedają także stacje benzynowe  i tam ich należy  szukać. Po uwiecznionych sukcesem zakupach  na poczekalni  promowej jemy późny obiad,  wchodzimy na prom i … budzę się cztery godziny później jak już dopływamy do Moskenes. Jest już po północy gdy w mroźną i cichą noc wędrujemy do Å, gdzie planujemy się rozbić.  Z pewnymi problemami (tabliczki No Camping) rozbijamy namiot i rano mamy taki widok:

Planem na pierwszy dzień pobytu (i nie tylko) był leki treking po okolicy. Rzeczywistość dość boleśnie zweryfikowała plany robione przed komputerem w Warszawie.   Szlak którym chcieliśmy się poruszać idzie  dokładnie środkiem poniższego zdjęcia na przełęcz  i ze względu na nasze doświadczenie (jego brak) w wspinaczce  zimowej był zdecydowanie poza naszym zasięgiem. 

Tam nadal była zima – nie mieliśmy czego szukać w tej aktywności.  Pozostał już tylko główny nasz cel czyli zdjęcia i zorza.

I w końcu się doczekaliśmy  🙂

Jak wygląda na żywo? Przepięknie 🙂  I jeszcze jedno – Ona się rusza. Zorza nie jest statyczna jak tęcza – praktycznie cały czas się zmienia i porusza.  Na zdjęciach widać tylko uśredniony obraz przez kilkanaście sekund naświetlania.

Próbowałem oczywiście nagrywać wideo – ale tu kompletna porażka. Może coś źle ustawiłem. Widziałem jednak w internecie  nagrany film. Oczywiście przez profesjonalistów więc sprzętem poza moimi możliwościami.

Jak widać na powyższych zdjęciach   statyw fotograficzny przy fotografowaniu zorzy jest bardzo przydatny.  Czas naświetlania zdjęć  to ok 10-15-20s 1600 iso. Obiektyw kit 18-55 mm.

Spektakl trwał około 1,5 h od godziny 21:00.  Ja padłem w namiocie wykończony … i zmarznięty do szpiku kości.  I tak już miało być do końca wyjazdu.

cdn.

One thought on “Zorza Polarna na Lofotach luty/marzec 2017

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *