Norwegia na rowerze – cz. 5 podsumowanie.

W jaki sposób gotowałem? Poniżej sposób pierwszy czyli w jednej menażce rodsprit (spirytus skażony) i  menażka z kawą na wierzchu.  Skąd taka kombinacja? Niestety ten spirytus  nie chciał się palić w mojej maszynce MSR 🙁

DSC_8959roedsprit_1l_1276_kemetyl-t-roed

Poniżej drugi sposób: spirytus pali się w puszcze po piwie znalezionej w rowie. Bardzo fajnie to działało.  Niestety sposób nie jest zbyt ekonomiczny – litrowa butelka kosztuje ok 90  koron. I mi starczyło na ok 4 dni. Gotowania codziennie śniadania, obiadu i kolacji.

DSC_9006

I sposób trzeci: rozpałka do grilla ! Świetnie się sprawdziła.DSC_9152

DSC_9150

I dalsza porcja zdjęć:

DSC_8337

DSC_8823

DSC_8896  

DSC_8908
DSC_9016 - Kopia

DSC_9026_1 - Kopia

DSC_9079 - Kopia

 

DSC_9082

DSC_9083 - Kopia

DSC_9085 - Kopia

DSC_9110

DSC_9117

DSC_9122

DSC_9125

DSC_9130

DSC_9141

I ostatni odcinek przed Bergen. Tego tunelu już nie da się ominąć ale za to jest znak ostrzegający kierowców przed rowerzystami.

DSC_9144

DSC_9153

DSC_9171

DSC_9183

DSC_9186

DSC_9212

Widok z namiotu po noclegu w ogrodzie botanicznym w Bergen:

DSC_9215

DSC_9218

DSC_9248

DSC_9252

 

Podsumowanie wyjazdu:

  • koszt: 154zł przewóz roweru, 82 zł duży bagaż podręczny+ 150 zł bilety

Większość jedzenia wziąłem  ze sobą z Polski. Ograniczyło to niezbędne wydatki w Norwegii ale spowodowało, że ponad 20 kg sakwy z jedzeniem mocno obciążały rower. Wodę brałem z napotkanych strumieni – bez żadnego protestu ze strony żołądka.

Wbrew obiegowej opinii benzyny do maszynki nie kupisz na każdej stacji benzynowej – bo, nikt Ci jej nie sprzeda do butelki 🙁 Stąd konieczność eksperymentowania z bliżej niesprecyzowanymi wynalazkami, których koszt nie był taki mały.  Błędem było że nie wiozłem ze sobą kostek napalmu ( tzw. kostki esbit), które kilka razy w awaryjnych sytuacjach umożliwiłyby mi zjedzenie czegoś ciepłego.  Można oczywiście ratować  się ogniskiem ale ilość koniecznej pracy aby ugotować sobie kubek kawy jest niewspółmierna moim zdaniem do efektu. Myślę że można by tu spróbować pomyśleć nad maszynkami na paliwo naturalne jakimś home made

Istotne przy planowaniu trasy jest to aby omijać tunele, które nie mają możliwości objazdu bokiem. Tu gogole maps spisało się bezbłędnie.

Trasa była wymagająca kondycyjnie. Zrobienie 100km dziennie z obciążeniem jak wyżej było często bardzo męczące.  Zwłaszcza jak pogoda nie dopisywała.  Tu na pewno bardzo ważne jest maksymalne odchudzenie swojego bagażu i roweru.

Odwrotnie niż w Polsce w Norwegi w nie ma w każdej wiosce sklepu spożywczego. Warto o tym pamiętać.

Najtańszy nocleg jaki widziałem to 200 koron. Czyli namiot, namiot i jeszcze raz namiot.

Jedyna awaria jaka miałem to pęknięta opona, którą założyłem nową na rower przed wyjazdem. Biorąc pod uwagę prędkość niektórych zjazdów mogło się to skończyć źle , ale się tak nie skończyło 🙂 Założyłem zapasową i w najbliższym sklepie za 100 koron kupiłem jeszcze jedną.  Co ciekawe podczas całego wyjazdu ani razu nie przebiłem dętki.  Semi slicki   całkiem dobrze się sprawdziły. DSC_8820

Jazda po drogach w Norwegi to jak wyjazd na inną  planetę w porównaniu z Polską -trzeba to przeżyć aby uwierzyć – polecam sprawdzić osobiście.

Temperatury poza najwyższymi partiami trasy były mocno dodatnie(ok 10-14C).

Ja wybieram się tam ponownie – może się spotkamy ?

 🙂

2 thoughts on “Norwegia na rowerze – cz. 5 podsumowanie.

  1. Cześć, trafiłem na Twojego bloga bo przymierzam się do wyjazdu rowerowego do Norwegii pod koniec lipca. Mam problem z odszukaniem cz. 1 do 4 opisu wyprawy. Podeślij mi jeżeli możesz. Chętnie nawiązałbym z Tobą kontakt. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *