Norwegia Bergen – Oslo 2016 cz 2

Miało być relaksacyjne i łatwo. Przejazd popularnym szlakiem rowerowym nie możne być zbyt trudny – tak myślałem przed wyjazdem. W końcu koniec czerwca to pełnia lata – cóż mnie może zaskoczyć.

Może …

Po bardzo malowniczej „przejażdżce” promem wylądowałem w Flam.

DSC_0157

Miejscowość czysto turystyczna i nie mająca niczego ciekawego poza stacją kolejową, którą możecie dojechać do Myrdal, formalnego początku szlaku. Bilet kosztuje 250 koron i jak można się domysleć podszedłem do sprawy ambitnie i  ruszyłem dalej rowerem.

A zasadniczo jak się szybko okazało – piechotą pchając rower przed sobą.DSC_0201

DSC_0207

Trasa wiedzie pod górę. Cały czas pod górę. A na koniec dostajemy coś takiego:

DSC_0289

Ten końcowy odcinek, jeszcze z  z sakwami, naprawdę daje w kość.

trasa Flam Myrdal

Na pocieszenie na nieco podmokłej łączce przed samym Myrdal jest super miejsce (nawet jak na standardy norweskie 🙂 ) miejsce na nocleg.

DSC_0275_iw_1

Dalej zaczyna się już właściwe Rallarvegen.

DSC_0307_iw_1

DSC_0313_iw_1 DSC_0322

DSC_0328

Jest pięknie. Droga jest wybitnie terenowa ale przed trudniejszymi fragmentami stają tabliczki z prośba o zwolnienie. Na semislickach nie można  poszaleć 🙂

Niestety  śniegu jest coraz więcej i mimo że łachy śniegu na początku są milą odmianą DSC_0343

to z czasem robi się ich zdecydowanie za dużo. DSC_0351

DSC_0358

DSC_0378

DSC_0389  DSC_0404

No i w końcu dokładnie w miejscu znajdującym się na zdjęciu  powyżej, ciągnąć rower tracę równowagę i zaczynam sunąc w dół. Rower koziołkuje a ja wbijam do krwi  palce w śnieg by się zatrzymać przed wodą poniżej.

DSC_0387

Udaje się. Jak widać na samym końcu zbocza był piarg, który zatrzymał rower i umożliwił mi wyhamowanie.

Dziwnie  spokojny i opanowany wyciągam z tego miejsca najpierw sakwy a później rower.  Solidna  niemiecka konstrukcja  wytrzymała bez wiekszego uszczerbku kilkukrotne koziołkowanie 🙂 Co umożliwia mi popełnienie kolejnego błędu (pierwszy to wepchanie się w to miejsce czyli niewłaściwa ocena warunków na trasie) i ruszenie naprzód.

Szczęśliwie docieram do tego miejsca DSC_0399_iw

gdzie kilkusetmetrowa  nachylona ok 15-20% zasypana kompletnie śniegiem droga wreszcie powoduje chwilę refleksji i decyzję o powrocie do najbliższej stacji czyli Hallingskeid.

Cały czas pada  deszcz, mocno wieje ale udaje mi się wrócić. Przez niebezpieczne miejsce sakwy przenoszę a później wracam się po rower. Rozbijam namiot i trzymając go sobą aby nie odfrunął odsypiam stres dnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *